piątek, 4 lipca 2014

Czy to aby nadal zdrowe podejście?


Dziś wpis trochę refleksyjny nad tym co obserwuje w ostatnim czasie oraz nawiązującym poniekąd do wpisu który już jakiś czas temu pojawił się na blogu (A dla Ciebie czym jest ''fit lifestyle''? O życiu kilka rozmyśleń.).


Pewny dzień uświadamiasz sobie że trzeba coś ze sobą zrobić. Wchodzisz na strony o tematyce fit,czytasz poradniki,kolorowe magazyny,szukasz informacji,wybierasz dobre odżywianie,redukcje,ciecia kalorii,rotacje makroskładnikami. Próbujesz rożnej aktywności.

Na początku idzie dobrze,są efekty,zapał rośnie,endorfiny szaleją ale w pewnym momencie pojawia się zastój tzw. plateau,a wraz z nim zniechęcenie,smutek,rozgoryczanie.


No dobra ,ale przecież jednak trzeba coś ze sobą zrobić,bo wakacje,bo presja i społeczeństwo wywiera nacisk,bo teraz fit jest takie modne,bo przecież piękni i młodzi ludzie maja lepiej,bo te dziewczyny z inspirujących stron wyglądają tak wspaniale (serio? klik, klik).

I znów zaczynasz podobny schemat,ale tym razem trzeba podejść do tego ostrzej...

No i się zaczyna. Jeszcze bardziej ostra redukcja,eliminacje produktów,ciecie kalorii,mocny reżim,aktywność kilka razy dzienni,bo przecież trzeba się ''zarżnąć'' ,a hasła typu: ''jak to zjadłaś banana na wieczór?'' , ''jak to nie przebiegłaś 10km w mniej niż godzinę doprawiając hitem i 15km na rowerze?'',napędzają jeszcze bardziej spirale poczucia winy,czujesz się jak w amoku,widzisz tylko jedno : zrzucić tłuszcz w tempie ekspresowym,wyprzedzić wszystkich pomijając zdrowie,samopoczucie czy to że z czasem z tłuszczem spalasz wszystko,z kości na ości,z ości na bezkręgowca. Ale co tam ważne żeby mieć bf 5%,sześciopak jak z sieci (tylko umknęło Twojej uwadze że osoby to promujące są często zawodowcami ze sztabem doradców lub stosują ''triki magii photoshopa''?)


I co? Nagle widzisz ze coś jest nie tak.Zdrowie kuleje,humor maleje,zanika okres,czasem wręcz zmuszasz się do czegokolwiek,a kompulsy z powodu zakazów są coraz częstsze.Twoja moc spada,energia się ulatnia,wyniki nie są zadowalające,a zamiast progresu widać regres.


Jesteś w czarnej d** ziurze. Nastaje stan roztargnienia,depresji i uczucie bylejakości połączony z obwinianiem.


Sprawy prywatne,rodzinne odcięcie od towarzystwa (chociaż tu akurat to kwestia do dyskusji ,bo toksycznych ludzi należy unikać,bo dzięki temu można poznać kto jest kto i czy jest znajomym od serca czy ''od kieliszka'') to jednak niektóre ''odcięcia'' od świata są wręcz szkodliwe.


Co dalej? To już od Ciebie zależy czy uwiadomisz sobie co i po co robisz?
Czy znajdziesz w tym ukojenie i przyjemność?
Czy będzie to dla ciebie drogą czy tylko drogowskazem?


To od Ciebie zależy czy obudzisz się i otworzysz oczy,czy przyznasz się sama przed sobą czy na pewno postępujesz zgodnie z własnymi przekonaniami,czy aby ambicje nie stają się chore a to co miało być przyjemnością stało się chorym wyścigiem.


Kochasz to co robisz czy tylko chcesz być na równi z innymi?

Czy to co robisz daje Ci szczęście?

Czy aby nie zabrnęłaś/łeś w zaułek w którym wszystko kręci się wokół jednego, a sprawy równie ważne są na dalszym miejscu?

Czy to co robisz jest Twoim ukojeniem czy tylko ''medalem'' którym pochwalisz się na facebooku by pokazać że jesteś lepszy?

To wyścig z samym sobą czy kompleks niższości z którego próbujesz wybić się kolejnym wynikiem?


Oczywiście wyniki są ważne,ale wtedy jeśli sprawiają przyjemność i nie doprowadzają do wyczerpania... Inspiracja daną osobą też nie jest taka zła do pewnego czasu,dotąd dopóki nie zaczniesz zbytnio utożsamiać się z nią,nie zaczniesz żyć jej życiem bo będąc nią nie będziesz tak naprawdę ani sobą ani nią,bo nikt nie jest taki sam,a co służy jednemu drugiemu może szkodzić.Masz jedno życie ,Twoje,więc przeżyj je tak jak Ty chcesz ,z własnymi przekonaniami i realizacją swoich marzeń. A skoro chcesz być taki fajny to bądź sobą,bo nic tak nie imponuje jak nauka życia zgodnie z własnymi wytycznymi i podążanie własną ścieżka a nie za tłumem.


A to że ktoś przebiegł 10km w 50minut? Fajnie,gratuluję,ale 5km w 35minut może być dla innego również wyczynem. I nie chodzi o to żeby lecieć i udowadniać że te 10km zrobiłoby w 45minut,ale o to żeby pokonywać siebie i jeśli przebiegnie się następnym razem 5km w 33minut to będzie to równie zadowalające,bo wygrywa się ze swoimi słabościami a nie podąża za resztą.


No to chyba na tyle moich wywodów. Jeszcze jedna rzecz to to że chciałabym polecić kilka wpisów które dały mi do myślenia i które powinny być wydrukowane jako magazyn zamiast niektórych kolorowych pisemek promujących niekiedy chore sposoby na zdrowie... Ja zajrzę do nich w momencie kiedy najdzie mnie chwila zadumy i czas w którym za bardzo będę chciała ''przykręcać śrubę'',by uświadomić sobie że czasem robimy dwa kroki w przód a jeden w tył nie po to żeby się załamać,ale by wziąć rozbieg i zdobyć doświadczenie czy energię którą nieraz tak łatwo wypalić i zatracić w tym dzisiejszym ''modnym świecie''.


Maggie : ''Świat zwariował''.

Agnes: ''Kochaj siebie''.

Ala: ''Fitoholizm'', II wpis o podobnej tematyce.

Moni:''Czego nauczyła mnie kontuzja.''

Gosia: ''Więcej nie znaczy lepiej.''

Marissa jak zwykle trafia w sedno: ''Nie wyobrażaj sobie myśli w głowie.''

Jedni z moich ulubieńców jako podejściem do odżywiania,czyli sztuka żywienia: ''Z uśmiechem czy z powagą.''

Magda: ''Życie idealne.''

Fitdevangel ''Co to znaczy być fit.''

Fitdevangel o tym kim naprawdę jest zdrowy człowiek.



''Jeśli ktoś wmawia Ci, że możesz wszystko, to wiedz, że i "wszystko" ma swój limit. "Dbaj o swoje ciało. To jedyne miejsce, w którym żyjesz. Innego nie będzie.''






50 komentarzy:

  1. znasz moje zdanie na ten temat... kilka razy juz o tym wspomnialam, zreszta pisalysmy tez o tym prywatnie... szalenstwo. Ale my sie nie damy, prawda :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak znam:) I oczywiście że damy,ważne żeby znaleźć złoty środek którego ja nadal szukam ale wierzę że jest blisko:) Wiem ile już zdobyłam i tego nikt mi nie dobierze,dlatego nie chcę gnać i ulegać presji otoczenia.

      Usuń
    2. dokladnie, kazde doswiadczenie, zle czy dobre, czegos uczy :). Kazdego dnia wstajemy madrzejsze :). Trzymam za Ciebie mocno kciuki i wiem, ze jestes rozsadna dziewczyna :)

      Usuń
  2. Przede wszystkim trzeba słuchać siebie, jeśli "zdrowy" styl życia nas unieszczesliwia to jaki jest jego sens? Umiar, umiar i jeszcze raz zdrowy rozsądek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie chodzi że unieszczęśliwia,chyba nie tak zrozumiałaś moje przesłanie:D Chodzi mi o to że w pewnym momencie na internetowych stronach pewne ''zdrowe'' podejście zrobiło się chore. Taka nagonka i parcie za dużo,za szybko.

      Aktywność oczywiście że jest czymś co wprawia w radość ale należy wiedzieć kiedy są granice,co i na ile jest w stanie się zrobić,a nie przeciążać organizm będąc zaślepionym dążeniem za tłumem i dorównywaniu każdemu z osobna.

      Usuń
    2. Moim zdaniem te osoby same uległy presji, a Ty uległaś ich presji i koło się kręci ;-)
      Odetnij linę od tego i wycisz się! Dużo za Tobą i dużo przed Tobą, ale jesteś na dobrej drodze, bo wiesz co chcesz zmienić!
      :**

      Usuń
    3. Zgadzam się i właśnie dlatego staram się nie przejmować już co niektórymi sprawami bo wiem że doprowadziło by to do destrukcji.

      Mam nadzieję jednak że ta droga będzie mniej wyboista :) :*

      Usuń
  3. Pewnie masz rację, ja mam to szczęście że siłownia to moja pasja <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasja a zatracenie to dwie bliskie sprawy więc warto odróżniać jedno od drugiego i podchodzić do tego zdrowo:) Wiem że Ty myślisz rozsądnie dlatego oby tak dalej:)

      Usuń
    2. teraz podchodze do tego zdrowo chociaz wczesniej bylo troszke inaczej ;) ale weszlam na wlasciwa droge i teraz pasja jest moja zabwa ;)))

      Usuń
  4. zdrowy rozsądek zawsze niezbędny ;) niestety wiele osób nie potrafi myśleć samodzielne i daje się wciągnąć, umiar we wszystkim i równowaga to klucz do sukcesu, no i nie poprawianie w sobie wszystkiego i w nieskończoność, ludzie wyluzujcie trochę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie to co chciałam przekazać:)

      Usuń
  5. Najważniejsze to nie dać się zwariować, a skoro już zauważyłyśmy, że coś jest nie tak i chcemy z tym walczyć, to wszystko jest na dobrej drodze ;) No i ten fragment: "czasem robimy dwa kroki w przód a jeden w tył nie po to żeby się załamać,ale by wziąć rozbieg i zdobyć doświadczenie czy energię którą nieraz tak łatwo wypalić i zatracić w tym dzisiejszym ''modnym świecie''." podsumował wszystko idealnie. Będzie dobrze, zobaczysz, nie damy się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Dlatego napisałam po prostu to co widzę i wylałam te myśli tutaj,a czy komuś się to podoba czy nie to już jego sprawa:)

      :) :*

      Usuń
  6. Fajnie, że masz świadomość "destrukcyjnego myślenia" i że chcesz coś zmienić- to jest najważniejszy krok by nasze życie stało się lepsze- ŚWIADOMOŚĆ! Jeśli ją posiadasz, to wiesz co robiło się źle i szukasz rozwiązania. Jak czytam tego posta to uświadamiam sobie, że na świecie jest wiele dziewczyn/kobiet, które myślą podobnie jak opisujesz. Podążają za otoczeniem/ za tym co modne, jednocześnie krzywdząc siebie.
    Kiedyś..dawno dawno temu...chciałam być inną osobą- NIE SOBĄ, ciągle dążyłam do "ideału" wykreowanego przez kogoś innego. Teraz nie chcę być nikim innym, bo jak nigdy przedtem kocham siebie w całej okazałości- miłością prawdziwą ;-P
    Często zapominamy o tym, że zasługujemy na wszystko co najlepsze. Wykształciło się w nas poczucie niezasługiwania- z reguły nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki nie zaczniemy tego kontrolować. Poczucie niezasługiwania powoduje, że sami siebie spychamy na gorszą pozycję w swojej głowie- dodatkowo narzekamy na siebie, czujemy niezadowolenie i nawet jak robimy postępy- to widzimy tylko to czego jeszcze nie dokonaliśmy.

    Cały ten bałagan, który zauważyłaś z "presją fit blogów" jest w Twojej głowie (i zapewne w głowach innych osób, na których wywarła wrażenie), ja tej presji nie czuję- bo mnie ona nie interesuje. Widzę pewne rzeczy, ale nie robią na mnie wrażenie- nie działają na emocje. Tak samo jak ostatnio oglądałam przez 2 tygodnie- codziennie- pokazy z victoria's secret. Kiedyś zapewne wpadłabym w kompleksy, ale teraz widziałam piękne kobiety i zachwycałam się ich gracją, sposobem chodzenia, cudownymi ciałami i co jeszcze ciekawsze - osobowościami. Kiedyś zapewne bym krytykowała i szukała wad, by podnieść swoje ego- teraz je chwaliłam i dostrzegałam zalety. Jaki człowiek kiedyś był zakompleksiony i głupi...masakra..!!
    Ahh...teraz czuję się wolna, czuję się szczęśliwa, piękna, wspaniała, a jak ktoś twierdzi inaczej to niech zachowa to dla siebie- bo jakoś mało mnie to interesuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to właśnie chodzi,o świadomość.Jeśli zauważa się problem i chce się z nim walczyć,dążyć do lepszego rozwiązania to już jest krokiem naprzód. Trzeba zdać sobie sprawę co jest ważne a co ważniejsze,o to czy robimy wszystko zgodnie ze sobą,a przede wszystkim kochać siebie. Tak przyznaje,sama jeszcze nie doszłam do pełnej akceptacji,ale nie od razu Rzym zbudowano i porównując moje uczucia do siebie to uważam że już i tak wiele się poprawiło. Uświadomiłam sobie kilka spraw i za każdym razem uświadamiam nowe,aby moje życie było takie jak chce muszę żyć w zgodzie z samą sobą,a nie ślepo podążać za tłumem w którym łatwo jest się zgubić. Mi.in, dzięki Tobie staje się lepszą osobą,bo jak już pisałam jesteś jedną z nielicznych tu dziewczyn które podziwiam za zdrowe podejście,rozsądek i umiar a także za akceptacje i miłość do siebie.

      Czy w mojej głowie? Nie sadzę skoro kilka osób też to zauważyło i o tym pisało. I tu kompletnie nie chodzi o krytykowanie czy to że się przejmuje że ktoś jest ładniejszy,mądrzejszy czy lepszy,bo z tym się pogodziłam,że są ludzie lepsi,ale ja chcę być najlepsza dla samej siebie nie dla kogoś i od kogoś. Do tego doszłam już jakiś czas temu i przyznam że nawet nie pomyślałam o krytykowaniu takich ludzi,bo ja zazwyczaj jeszcze mówię komplement i może to dziwne ale często w ludziach staram się dostrzegać zalety,wewnętrzne piękno czy podziwiać za doskonalenie zewnętrznego wyglądu chwaląc ich za nawet najdrobniejszą rzecz. Nie rozumiem osób które krytyką podnoszą swoje ego, co z tego że kogoś bym zhejtowała jeśli i tak nic by nie wniosło to do moje życia. Uważam że każdy człowiek jest wyjątkowy i ma w sobie to coś.

      A więc z tą presją nie chodzi o zazdrość,a o to że niekiedy robi się taki chory wyścig gdzie zamiast wsparcia i otuchy ludzie jeszcze by się pozabijali o osiągi i wyniki. Ok,może rywalizacja jest dobra ,ale zdrowa i do czasu.

      Usuń
    2. Czy w Twojej głowie? Jeśli nie w Twojej to w czyjej? Nie chodzi mi o to, że to sobie wymyśliłaś, ale że to co myślisz i czujesz to Ty- nikt inny. Tylko MY jesteśmy w stanie kierować swoimi myślami i to w jaki sposób widzimy świat, kreuje nasze poglądy. Mam nadzieję, że rozumiesz...
      Dodam, że nie chodziło mi że Ty odczuwasz zazdrość-nie wiem skąd taki pomysł?
      Wsparcia i otuchy szukaj w sobie, a nie w innych- po prostu bądź swoją najlepszą przyjaciółką.

      Usuń
    3. Tak rozumiem,dlatego staram się teraz bardziej olewać co niektóre rzeczy:)
      O tej zazdrości to nie odebrałam tego osobiście tylko tak napisałam ogólnie że nie rozumiem jak ktoś może hejtować dlatego.

      Z tą przyjaciółką dla siebie to już się przekonałam... Tyle sparzeń na ludziach co doznałam że teraz wiem aby nie ufać nikomu całkowicie,ale i nie odcinać ludzi za bardzo. Dystans sprawdza się w tym przypadku najlepiej:)

      Usuń
  7. Ja już dawno zmieniłam podejście i jest mi z tym wspaniale. Czasami odczuwam presję, kiedy czytam na blogach o tym, że dziewczyny rano o 6.00 zrobiły 5km, po pracy poszły na siłownię, a wieczorem zrobiły jeszcze stretching, że owoce jadły tylko rano, a kawy to wcale nie piją. Wtedy myślę, że nie staram się zbyt mocno...A potem pukam się w głowę, bo jem czysto, ćwiczę często i nie tkwię w poczuciu obowiązku, że muszę wstać rano na jogging, albo z powstrzymywać się od zjedzenia jagód. I znowu jestem szczęśliwa :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to dokładnie wiem o czym mówisz:D I też coraz częściej pukam się w głowę jak tylko za bardzo zaczynam się obwiniać:) Twoje podejście mi się podoba:)

      Usuń
  8. Podpisuję się pod wszystkim, o czym napisała Agnes :)

    A tak od siebie dodam, że ja nie bardzo zauważyłam te "wyścigi" czy presję na blogach. Choć może dlatego, że znam tylko takie, które tego nie promują :)

    Myślę, że Setterko jesteś dość delikatną osobą i możesz mieć podatną psychikę na przekaz płynący z niektórych blogów, a presja powstaje w Twojej głowie, bo równocześnie masz ambitny charakter jak i również za bardzo porównujesz się z innymi.. Nie wiem, czy to może być powód, ale wydaje mi się, że coś w tym może być.

    Nie spodziewałam się, ile rzeczy kłębi się w Twojej głowie, ten post nie powiewa optymizmem :( Jeśli chciałabyś pogadać to wystarczy, że dasz znać. Pamiętaj, że zawsze jestem chętna Ci pomóc na tyle ile potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie obserwujesz tych o których pisałam:) I do tego jeśli nie śledzisz tak fanpage to tym bardziej mogłaś tego nie zauważyć bo to tam też głównie jest taka nagonka.

      Zgodzę się z Tobą,nie mówię że nie jest tak,ale staram się z tym walczyć i wiesz jak to mówią kto ma miękkie serce oby dupy nie miał szklanej i tak właśnie staram się myśleć:) Przez ostatnie problemy i nagłe zwalenie wszystkiego na raz na głowę gdzieś chwilowo pękłam i dlatego może stąd te dygresje:D Poza tym jestem tylko człowiekiem i czasem zdarzają się chwile takiej zadumy,to świadczy że nie jestem jeszcze kamieniem i jakieś uczucia mam,chociaż wolałabym żeby bardziej były to pozytywne emocje:)

      Kochana gdybyś mnie poznała jeszcze bardziej,porozmawiała,pobyła jakiś czas to zobaczyłabyś co po części siedzi w mojej głowie:D Czasem jak najdzie mnie chwila ''filozowofania'' na temat życia i egzystencji to sama się sobie dziwię:)

      Dziękuję Ci,doceniam to i na pewno będę pamiętać. Na to samo możesz liczyć z mojej strony:) :*

      Usuń
  9. Zgadzam się... Sama miałam moment, kiedy się zatraciłam. jednak potem przystopowałam, pomyślałam i już wiem co robić, aby było dobrze. Żebym czuła się szczęśliwa, bez presji, bez chaosu, przymusu, zgodnie z własnym zdrowiem i sumieniem :) W końcu staram się pokochać siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się zatem że znalazłaś ten złoty środek i wypośrodkowanie:) O to właśnie chodzi,aby znaleźć balans a tym samym szczęście:)

      Usuń
  10. Tak jak już Ci kiedyś pisałam przestań zawracać sobie głowę niepotrzebnymi fanpejdżami i żyj własnym życiem. Fakt, warto zwrócić na to innym uwagę, ale wydaje mi się, że Ty za bardzo się tym przejęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz i tak mniej się tym już przejmuje i staram się skupić bardziej na realnym życiu bo za bardzo pochłaniał mnie świat w sieci:D

      Usuń
    2. Zgadzam się, już wiele razy też Ci to radziłam :) weryfikacja obserwowanych stron, minimalizm jest nie tylko modny ale całkiem potrzebny w pewnych sferach :)

      Usuń
  11. ej tam, ja biegam 5km w 30min i jakoś mi nikt nóg z tego powodu nie oberwał :P

    każdy powinien patrzeć na siebie i przestać wywierać presję na innych.
    a inni powinni przestać dawać wywierać na sobie presję.

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to Ty,wiem i znam Twoje zdrowe podejście i to mi się właśnie podoba:)

      O właśnie,piękne słowa które chyba będę musiała zapisać w widocznym miejscu:)

      :) :*

      Usuń
  12. Najważniejsze w tym wszystkim to zdrowy rozsądek, bez tego- moze być rożnie

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow! Naprawdę super wpis :) Ja co prawda nigdy nie porównywałem się do nikogo tylko do samego siebie. Moje zdjęcie z poprzednich okresów było wystarczającą motywacją. Myślę, że w tym wszystkich chodzi tak naprawdę o znalezienie złotego środka. Wiadomo na początku treningów czy też przemiany warto się pilnować i robić wszystko na 120% ale gdy już zauważymy, że podkręciliśmy metabolizm i nasz organizm się zmienia warto wsłuchać się w niego bo czasami jedno piwo lub kawałek ciasta może zdziałać więcej niż 100 koktajli proteinowych. (oczywiście jeśli chodzi o psychikę :P) Wyścig blogsfery fit to moim zdaniem jedna wielka ściema. Tak naprawdę 70% ludzi którzy prowadzą fit blogi i bombardują ludzi na okrągło motywacjami sami mają nadwagę i to dużą. Klepią w kółko fitnessowe frazesy, przepisując bez zastanowienia, a tak naprawdę mogli by zacząć od siebie :) Wiem, że trochę mnie poniosło ale widocznie Twój wpis mnie do tego zainspirował. Kiedyś może sam napiszę o tym posta :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się Kochana, że jesteś przynajmniej tego wszystkiego świadoma :) Moje zdanie na ten temat znasz, moje podejście do tego również :) Dawniej sama uległabym tej presji i Bóg wie, jak by to się teraz dla mnie skończyło ;) Tak samo jak Agnes nie czuję tej całej presji, może trochę ją zauważam, ale nie czuję, bo również mnie ona nie interesuje :) Kochana wszystko jest w Twojej głowie i liczę na to, że wkrótce będziesz miała takie samo podejście do życia jak ja, którego mi zazdrościsz ;) nie ma co zazdrościć! czas wdrożyć je w życie! :) choć oczywiście z własnego doświadczenia wiem, że bywa to naprawdę trudne, a moja walka nadal trwa ;) Trzymaj się Piękna! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz, ja też nie zauważyłam tej presji blogosfery, a może po prostu nie postrzegam tego jako presji. Raczej z przymrużeniem oka traktuję wpisy, zwłaszcza na FB, gdzie ktoś dzień w dzień, kilka razy w ciągu doby wypisuje jak to go nosi, jak to musi ćwiczyć, że kocha aktywność, że żyć bez tego nie może, że rano, bieg, za godzinę joga, po obiedzie Chodakowska, a kurka wodna, na wieczór sparing z Pudzianem. No i niech sobie ćwiczą, tylko jak któraś z dziewczyn tu napisała - ile w tym jest prawdy, a ile ściemy. Może rzeczywiście są osoby z adhd w tyłku, ale nie wierzę, że mają tak każdego dnia, o każdej godzinie. Też jestem człowiekiem, który nie lubi tylko leżeć, ale bez przesady. Czasem wolę zalec z książką czy obejrzeć film, niż iść pobiegać. Zdarza się. I nie ma tragedii. Może wówczas mnie ugryzie jaki wyrzut sumienia, ale jak dziś nie pobiegam, to zrobię to jutro 20 minut dłużej i wówczas wilk będzie syty i owca cała :-)

    I nigdy nie myśl tak, że dziś muszę zrobić trening, chociaż np. niemiłosiernie boli mnie brzuch, albo po prostu masz dzień lenia-nie- do-pokonania :-), bo jakaś dziunia (sorry) napisała na blogu, że dziś już biegała 20km, przepłynęła 100 basenów, czy objechała rowerem pół świata ;-) Aktywność, w ulubionej, wybranej formie, ma być relaksem, wyzwaniem dla nas samych. Czymś co sprawia radość i ma być na całe życie, a nie do zdjęcia na FB hehe To tak jak z dietą. Jeśli świadomie ja zmienimy na zdrową, zbilansowaną i przede wszystkim smaczną, to nie będziemy postrzegać tego jako karę i odliczać dni do jej końca, tylko stanie się naszym stylem życia :-)

    Kochaniutka, głowa do góry. Świat to jedna wielka ściema i tylko możemy mieć pewność, że my sami jesteśmy realni :-) Bo wszystko wokół, może okazać się wielkim SF :-o ale jakoś żyć w tym trzeba :-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim zdaniem trzeba znać swoją wartość, zbierać doświadczenie, mieć w sobie pewną dojrzałość, wsłuchwiać się w siebie i robić to co się chce...żeby czuć się szczęśliwym... ;]

    Ale człowiek to takie stworzenie, które uczy się na własnych błędach i np. to co nas przerażało, denerwowało i stwarzało presję np. 5 lat temu, teraz jest już dla nas do przejścia, a z takich sytuacji nawet się śmiejemy.

    A co ktoś powie to powie...co napisze to napisze...nie można się wszystkim aż tak przejmować, trzeba mieć zdrowe podejście i przede wszystkim spokojną głowę ;] w głowie siedzi wszystko ;)

    Pozdrawiam,
    Pestka

    OdpowiedzUsuń
  17. Przede wszystkim trzeba wsłuchać sie w siebie. Nic na siłę, na przekór. I psychika i nastawienie dużo zmienia. Ja rozpoczęłam dietę przez chorobę. Najpierw przez grzyby candida które mnie zaatakowały, więc byłam (nie byłam! bo chciałam dla własnego zdrowia!) zmuszona odstawić cukier i zacząć spożywać produkty z niskim IG oraz zasadowe. Nie było lekko, ale brak nawrotów było najlepszym motywatorem. Dobijały mnie tylko pytania typu: o boże a słodkiego nie jesz bo się odchudzasz? A dlaczego tak? Naprawdę nie możesz?
    Teraz ograniczyłam gluten i nabiał ze względu na Hashimoto. I odkąd go nie jem czuję się zaje..ie! Pytania pozostały - zostawiam je bez komentarza.
    Ale do celu - uważam, że każda dietę trzeba stosować z rozwagą lub pomocą dietetyka (oczywiście z wiedzą a nie takiego co przy hashi kazal mi jesc nabiał). Najlepiej znaleźć sobie ZDROWĄ motywację i czasami nawet małymi krokami dążyć do celu. To nic że ktoś gdzieś lepiej i bardziej. Ja to ja On Ona to Oni :-)
    Ja najpierw odstawilam cukier (kiedyś sobie tego nie wyobrażałam) później gluten i nabiał (bez którego życie nie miało sensu) a teraz zamierzam z diety wyrzucić wszelkie węgle. Jak widać malymi kroczkami... I jeszcze wiele czytam w tym temacie i sie dowiaduję i jest mi zdecydowanie latwiej. A jak każdy czlowiek mam kryzysy.
    Trzeba więc zrozumieć i w każdy plan wpisać porażkę bo jest taka opcja. Nie patrzeć na innych tylko na siebie. I dążyć do celu własnym tempem.
    Ale się rozpisałam - wybacz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz mi proszę coś o tej diecie przy Hashi. Bardzo mnie zaciekawiłaś.

      Usuń
    2. Dieta przy Hashimoto prawidłowa to dieta PALEO (mięsa, ryby, warzywa, owoce, nasiona - Np.słonecznika, orzechy + obowiązkowo zdrowe tłuszcze). Zero glutenu, zero nabiału, zero przetworzonej żywności. Obecnie jestem na etapie eliminacji glutenu (ale produkty bezglutenowe jak płatki spożywam) i nabiału. Do PALEO dojrzewam małymi krokami, bo wtedy zostaną mi tylko sałatki, zupy warzywne, mieso, ryby i orzechy. Czuję poprawę - mam więcej energii i siły oraz jestem sprawniejsza, mniej śpię, mam mniej humorów. Jeśli chorujesz na Hashimoto lub niedoczynność poczytaj o diecie paleo i opinie innych. Są naprawdę pozytywne.

      Usuń
    3. I koniecznie sięgnij po książkę dr Sandry Cabot: LECZENIE CHORÓB TARCZYCY (jeśli chorujesz).

      Usuń
    4. dzięki! niestety mam Hashi :-(

      Usuń
    5. a więc dieta jak najbardziej
      bo nie wiem czy wiesz, jeśli sie wyeliminujesz patogenów może dopaść Cię inna choroba autoimmunologiczna?

      Usuń
  18. Nie wyeliminujesz * miało być :)
    warto też poczytać o nieszczelnym jelicie - zobaczysz ile objawów będzie równe z objawami niedoczynności

    OdpowiedzUsuń
  19. Czasem i moje myśli podążają właśnie taką drogą. Zastanawiam się po co to wszystko robię? Dla ludzi? Bo bycie fit jest teraz modne?
    Nie, robię to tylko i wyłącznie dla własnego samopoczucia i cieszę się, że piszesz o tym wszystkim.
    Dla mnie czas się liczy, ale ten mój. Bo wiem kiedy robię postępy i jestem coraz lepsza i silniejsza. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajny wpis przypominający o tym co jest ważne, to nie jest konkurs na najładniejsze ciało i najlepsze wyniki, to "walka" o zdrowie, nasze dobre samopoczucie i zadowolenie z siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz rację, ludzie w tej całej pogoni za byciem "fit" zapominają, że robią to dla siebie i ma im to sprawiać przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystko trzeba robić z głową i racjonalnie, bo zamiast oczekiwanego pożytku z tego stanie się wręcz odwrotnie

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze się czytało, zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Taki mamy teraz dziwny świat...portale społecznościowe to przepustka do niego. Nie warto dążyć do czegoś "na ślepo" i tylko dlatego, że inni to robią. Jaka wtedy z tego przyjemność? Żeby wytrwać, nie rok, nie dwa lecz całe życie trzeba kochać sport i to co z nim się wiąże czyli zdrowe życie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  24. Dokładnie Cię rozumiem :D sama przez to przechodziłam ale wracam na zdrowe tory bo nie na tym powinno polegać nasze życie..pogoń za byciem fit jest coraz bardziej widoczna niestety..za wszelką cenę.. rozumiem że można żyćzdrowo i kochać sport ( bo tak jest w moim przypadku) ale wszystko ma swoje granice.. dlatego założyłam bloga na któym chce pokazać że można żyć zdrwo nie popadając w obsesje :D zapraszam do mnie fitnessada.blogspot.com :D p.s Świetny blog na pewno będę nadal odwiedzać:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Im więcej szuka się w internecie tym więcej dziwnych opinii na temat odżywiania i ćwiczeń można spotkać. I można od tego wszystkiego tylko zgłupieć. Myślę że z odchudzaniem, tak jak ze wszystkim, nie należy się spinać tylko podejść do niego spokojnie. Dieta powinna być smaczna i dostarczać wszystkich wartości odżywczych, a jak czasem zjemy czekoladkę to też nie umrzemy, a ćwiczenia powinny nam dostarczać RADOŚCI a nie mdłości !!! Trzeba dbać o swoje ciało nie po to żeby wyglądać jak modelka ale po to żeby BYĆ ZDROWYM!!! Arystotelesowska zasada złotego środka jest najlepszym remedium na każdy problem:)
    Pozdrawiam autorkę bloga;) My hat's off to you.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

Wszelkie opinie są bardzo pomocne w prowadzeniu bloga :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...