wtorek, 27 stycznia 2015

Porażka czy sukces? A jak myślisz?


Od czasu do czasu napisze kilka refleksji jakie przez ostatni czas przewijają się przez moją głowę ale wiele z nich zostaje moją dewizą życiową. Mam nadzieję że chociaż część z nich okaże się przydatna również dla Was.
Chciałabym aby notki o tym były krótkie,ale żebyś Ty znalazł dłuższą chwilę czasu na to by tak naprawdę je przemyśleć.

Jak wiele razy myślisz o tym co się przydarza w kategorii sukces/porażka?

Czy każde zdarzenie które jest odbierane jako negatywne rzeczywiście takim jest? W Twojej głowie może i tak,ale... dla wszechświata,dla kogoś kto czuwa wszystko co się zdarza zdarza się w jakimś celu.

Ale to czy odbierzesz porażkę jako problem zależy tylko od Ciebie.

Może wydawać Ci się że masz tyle kłód pod nogami,ale to od Ciebie zależy czy je przeskoczysz.

Ile energii zabiera Ci martwienie się?
Czy ''porażki'' które uznałeś kilka lat temu jako problem mają teraz znaczenie?
Czy nie wynikło z nich coś co ukształtowało Cię takim jakim jesteś?

Czy nie było to lekcją która pomogła zdać kolejny egzamin z życia?


Zatrzymaj się na chwilę.


I pomyśl czy obecny problem jest na tyle poważny by się nim przejmować?
Czy możesz go rozwiązać? Jeśli tak to jak?
A może warto puścić wszelkie parcie na upór i dać życiu płynąć?

Bo wiesz...są rzeczy o które warto walczyć,ale są też te, którymi nie warto zatruwać głowy,myśli i duszy.

Nie wierzysz? Też nie wierzyłam,ale musisz spróbować zrobić jedną rzecz:
Każdą porażkę traktować jak dar. Wszystko co przydarza Ci się w życiu odbierać jako znaki i lekcje. Myślami przeramować negatywne uczucia na pozytywne.

Uznaj to jako doświadczenie. Bardzo cenne doświadczenie, bo bolesne. A wszystko, co boli jest w jakiś sposób dla nas ważniejsze niż to, co nie boli wcale.
 

Nie chodzi o to, żeby się porażkami chwalić i katować. Chodzi o to, żeby nauczyć się z nich wyciągać wnioski.

Z sukcesów o wiele trudniej jest wyciągnąć wnioski. Sukces cieszy, upaja, usypia myślenie i czujność. Sukces jest trochę jak narkotyk albo alkohol prowadzi do euforii, nie do refleksji.

Porażka odwrotnie, jest doskonałym materiałem do spokojnych przemyśleń. Dlaczego się nie udało? Gdzie leżał błąd? Co zrobiłem źle? Co przeoczyłem? Czego nie dopilnowałem? Co zaniedbałem?


Choć wydaje się to proste i logiczne,nieraz okazuje się trudne,ale uwierz mi na słowo,że z czasem będzie dobrze. Wystarczy dać czasowi czas (tak to nie pomyłka), wystarczy dać czas sobie i wiedzieć że nic nie dzieje się bez przyczyny ,a jeśli zmienisz myślenie i negatywną dźwignię zastąpisz pozytywną to Twoje życie okaże się lepsze:)


I nie bój się. Nie ważne co zrobisz,co powiedzą,co pomyślą,co się stanie.Rób swoje nawet jeśli cały świat jest przeciwko.

Twój głos poprowadzi Cię tam gdzie trzeba.

Nie bój się czuć.

Nie bój się bólu,łez,złości,nie trzymaj się kurczowo szczęścia,nie płacz jeśli dobre chwile miną,bo przyjdą kolejne.

Nie bój się niczego,bo wiedz że jest ktoś kto jest z Tobą i tylko otwierając się na uczucia w każdej ich postaci doświadczysz piękna jakim jest życie w chwili obecnej,tu i teraz.

Nie śpiesz się. Masz całe życie. Całe życie by upadać i wstawać. Ale to od ciebie zależy czy wstaniesz z uśmiechem krocząc dalej.

Zaufaj sobie.

Żyj.


                                      

sobota, 17 stycznia 2015

Wywolanie miesiączki w sposób naturalny.


Co zrobić, gdy zatrzyma się miesiączka?

Niestety jednym ze skutków ubocznych złego odchudzania się, może być zanik miesiączki.
Choć najprostszym sposobem byłoby branie tabletek hormonalnych przepisywanych przez lekarzy w perspektywie czasu nie byłoby to dobrym wyjściem,bo jakby nie patrzeć hormony w postaci leku są obcym produktem dla organizmu i niekiedy mogą namieszać gorzej niż ich brak.

Co nie co o hormonach o organizmie pisałam już tutaj,ale w innym wpisie ukaże się jakie najważniejsze hormony odpowiadają za poszczególne funkcje i jak o nie dbać. Dziś jednak będzie o tym jak można zadziałać na kobiecy układ hormonalny by przywrócić miesiączkę w sposób zbliżony naturze. Napiszę o sposobach jakie znalazłam oraz o tym jak ja to zrobiłam. Oczywiście należy nastawić się i dać sobie czas bo może taka naturalna kuracja jest dłuższa ale bezpieczniejsza i dająca lepsze rezultaty długofalowe. Na jednych może zadziałać lżejsza ''kuracja'' jak np same zioła u innych gdzie zaburzenia są poważniejsze warto wprowadzić mocniejsze ''wspomagacze''.








Choć dieta nie jest jedynym skutkiem zatrzymania miesiączki a oprócz niej można także podejrzewać:

  • PCOS (zespół policystycznych jajników),
  • choroby jajników,
  • problemy ze strony tarczycy,
  • guz przysadki,
  • stres 

Dlatego przede wszystkim przed każdą kuracją należy wykonać badania oraz skonsultować się z lekarzem by nie działać i nie wprowadzać nic na własną rękę szczególnie gdy nie wiemy co dokładnie nam dolega. 

Czy jest to może za niski lub za wysoki estrogen lub progesteron,czy nie ma przeciwwskazań do stosowania ziół (bo nawet jeśli zioła są dobre i zdrowe to niektóre mieszanki nieumiejętnie dobrane mogą stworzyć niepożądane efekty. To nie są cudotwórcze ziółka które można zażywać dowolnie. Jak z każdą rzeczą wprowadzaną do organizmu tak i z nimi należy obchodzić się umiejętnie.)


Gdy będziesz już wiedzieć co może być przyczyną braku miesiączki zachęcam do zapoznania się z artykułami : 

 

Gdy już zapoznasz się z powyższą lekturę zapraszam na kilka sposobów które mogą okazać się pomocne w regulacji układu hormonalnego:

  • Zioła.100g koszyczków rumianku, korzenia biedrzeńca i liści melisy, po 50 g kwiatu malwy czarnej, ziela ruty, ziela macierzanki, ziela szanty, ziela dziurawca i 20g kwiatu nagietka. Wszystko dokładnie wymieszać, a następnie 1 łyżkę suszu zalać 1 szklanka wrzątku. Parzyć 30minut i wypić 1 szklankę naparu przed snem.

  • Castangus.


Oraz moje sposoby dzięki którym po ok. 2 latach braku miesiączki odzyskałam ją w sposób naturalny gdzie w pewnym momencie luteina nie dawała efektu a ja przygotowana byłam że zażywanie tabletek będzie nieuniknione:


  • Przeszłam na dietę zbilansowaną bez ucinania drastycznie któregokolwiek ze składnika odpowiednim z moim zapotrzebowaniem.

  • Stosowałam suplementy (kwas foliowy w postaci metafoliny od razu wchłanianej przez organizm,wit.D,olej kokosowy,kurkuma,krem z naturalnym progesteronem)

  • Zajęłam się głową (medytacje,psychika)

  • Aktywność nie ma maksa a w granicach rozsądku,

  • Podejście że jeśli okres się pojawi to ok,jeśli nie to nie.


Czyli przede wszystkim zaczęłam robić porządek z głową i dietą. Początkowo zaczęłam od d**y strony skupiając się na samym problemie próbując go wyeliminować (brak miesiączki,stosowanie luteiny) , a nie na jego przyczynie (ułożenie i porządek z głową i odżywianiem).

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Rodzaje diet/odżywiania: wstęp i Twoja ''Idealnie dopasowana dieta''.



Diety stosowane w celu poprawy kompozycji sylwetki bywają różne:
  • niskowęglowodanowe,
  • niskotłuszczowe,
  • mniej lub bardziej niskokaloryczne,
  • eliminacyjne,
  • rotacyjne, zgodne z grupą krwi,
  • kolorem oczu, fazą księżyca…

    W praktyce zazwyczaj oczekuje się od nich przede wszystkim tego by były skuteczne.

    Wraz z Waszymi pytaniami na blogu pojawiać się będą opisy diet/odżywiania i moje zdanie na ich temat. Jako że wiele wypróbowałam na sobie podzielę się spostrzeżeniami na ich temat (co polecam z danej diety a co odradzam).
    W zakładce ''zdrowe odżywianie'' znajdziesz wstępny projekt i planowane najbliższe opisy diet które co jakiś czas się tu pojawią.





    Z listy opisywanych przeze mnie diet można wybrać z każdej coś co nam odpowiada i stworzyć własną ''idealnie dopasowaną'' dietę,która będzie:  


    • indywidualnie dostosowana do Nas,naszych potrzeb,stanu zdrowia,psychiki,
    • zaspokajała potrzeby na witaminy,pierwiastki,substancje odżywcze,
    • uwzględnia metabolizm,typ metaboliczny,
    • uwzględnia typ sylwetki,
    • smakuje,
    • powinna być ułożona pod trening, który wykonujemy, gdyż w wielu przypadkach jest to klucz do sukcesu,
    • uwzględnia równowagę kwasowo zasadową,
    • uwzględnia obecność wolnych rodników,a tym samym wzbogacenie w antyoksydanty,
    • uwzględnia poziom stresu i umiejętność radzenia sobie nim,
    • zapewnia odpoczynek i sen,
    • bierze pod uwagę trawienie i jego stan (wydzielanie enzymów trzustkowych wpływających na trawienie,choroby,zjd,itp),
    • alergie,
    • nietolerancje pokarmowe,
    • układ hormonalny,
    • dając tym samym przyjemność i radość z jedzenia tego co się lubi i co nam służy.



      Jak ułożyć swoją idealnie dopasowaną dietę:

      -Analizując też wiele diet doszłam do wniosku że każda dieta opiera się na tym samym: racjonalnym jedzeniu a jeśli ma być odchudzająca to niewielkim obcięciu kalorii czyli MŻ w którym nie trzeba liczyć wszystkiego z kalkulatorem w ręku.


      -Wprowadź kilka zasad którymi będziesz się kierować. Niech będą to Twoje własne wybrane zasady,które uważasz że Ci się przydadzą i uwzględnią chociaż część z wyżej wymienionych czynników.Wybierz spośród:



      -Słuchaj siebie i swojego organizmu.Organizm który jeśli nie jest zakłócony informacjami mediów i nie uległ ich nagonkom sam dobierze to co dla niego dobre,bo nawet najlepszy dietetyk nie ułoży Ci diety jeśli sam nie będziesz wiedzieć co dla Ciebie dobre.

      ''Człowiek zawsze przegra kierując się mózgiem w temacie odżywiania. To co potrzebujemy wie nasz żołądek i on powinien być słuchany.
      Twoje ciało mówi ci, czego potrzebuje.Ono wie że CHCE być zdrowe i mając moc samouzdrawiania samo nakieruje Cię na właściwe tory. Daj mu dojść do głosu. Po jakimś czasie będziesz tak przyzwyczajona do czystej diety, że nie będziesz miała ochoty na śmieciowe jedzenie. To po prostu kwestia nastawienia.''
      (Obliques)



      -Sprawdzaj na sobie co Ci służy,a co nie.
      Może nie służy Ci odstawienie niektórych produktów lub wręcz przeciwnie może jadasz coś co powinieneś odstawić bo Ci rzeczywiście szkodzi?

      Życie to ciągłe szukanie i nauka i co ważne to znaleźć ten złoty środek ale dla siebie i własnymi doświadczeniami,nie wzorowaniem się na kimś. Każdy organizm jest inny, przez co uleganie modzie na daną dietę niekoniecznie może pomóc i poprawić nasz stan.  
      Co służy jednemu drugiemu może szkodzić.



      -Jedyne czego należy unikać to diety głodówkowe,które prowadza m.in. do zaburzeń odżywiania,ortoreksji,problemów trawiennych,psychicznych,przetrenowania,zwolnienia metabolizmu.


      Bo bycie fit oznacza przede wszystkim bycie zdrowym i szczęśliwym,w równowadze między ciałem i umysłem.

      Najpierw pokochaj siebie, zaakceptuj swoje ciało, znajdź pasję, w której będziesz się realizować,popracuj nad psychiką, a dopiero potem pracuj nad ulepszeniem sylwetki. Tylko taka kolejność da rezultaty.

      Uprawiaj sport, odżywiaj się prawidłowo, dbaj o siebie, ale nie zamykaj się przy tym na świat. Wszystko jest przecież dla ludzi.

      Nie dostosowuj siebie do kalorii a kalorie do siebie.


      •  

      sobota, 3 stycznia 2015

      Odnajdując siebie.


      Jestem znów i znów żyje. W nieco innym wydaniu to całkowicie oryginalnym i własnym. Odnalazłam siebie i choć jeszcze nie całkiem, to już prawie w całości:)


      Chcąc zacząć ten post myślałam jak najtreściwiej go przedstawić, by nie wyszedł z tego poemat a zarazem przekazać co działo się u mnie podczas tej nieobecności i tak znalazłam na pewnym blogu kawałek historii który doskonale wpisał się w moje odczucia:


      ''Do niedawna udawałam kogoś kim nie jestem, każdego ranka zakładałam maskę na twarz, ponieważ bałam się, że ludzie mnie nie zaakceptują, nie polubią , maska była moja zbroją, żeby przypadkiem nikt mnie nie zranił. Zależnie od środowiska, towarzystwa i pory dnia byłam różnymi osobami aż w końcu przyszedł dzień kiedy byłam po prostu zmęczona udawaniem, zmienianiem osobowości, żeby przypodobać się wszystkim i każdemu z osobna, byłam zmęczona, bo już sama nie wiedziałam kim jestem i jak wyglądam naprawdę, kiedy zdejmę te wszystkie maski. Dlatego postanowiłam zakopać je głęboko i pokazać światu moją prawdziwą osobowość. Przy okazji zmiany otoczenia rozpoczęłam nowy rozdział w swoim życiu, z moim prawdziwym ja i okazało się, że ludzie lubią mnie właśnie taką jaka jestem! Już nie muszę udawać, jestem szczera z ludźmi. Jestem szczera sama ze sobą!''


      I na tym mogłabym zakończyć, ale chciałabym dodać coś od siebie, by jeszcze bardziej zobrazować co działo się gdy mnie ''nie było''.


      Im bardziej siedziałam w Internecie i im więcej ''chłonęłam'' tym bardziej oddalałam się od siebie. Dlaczego? Podświadomie, a czasem może i świadomie widząc co robią inni chciałam być taka jak oni czasem i lepsza. Próbowałam diet,treningów czy stylu życia kogoś kogo nawet nie znałam. Myślałam, że to co dla kogoś jest dobre będzie dobre dla mnie i w ten sposób nie byłam sobą, a marionetką, która wzorowała się i kształtowała na kogoś kto był jej całkiem obcy,na kogoś kogo od niej wymagano,kogoś kim ''musiała'', ale nie koniecznie chciała być,aż pewnego dnia stanęłam przed lustrem i zastanawiałam się kim jest ta osoba którą widzę? Te oczy niby były takie same,ale było w nich coś czego nie mogłam zidentyfikować. Zmęczenie,ból,zasłona? Czułam się obca,zimna i kompletnie nie znałam osoby którą wtedy byłam.


      Media,rodzice,znajomi,wszyscy oni wywierali presje która w pewnym momencie zniszczyła to co najpiękniejsze... Prawdziwą mnie. Wiele czasu zajęło mi, aby znaleźć siebie i chociaż jeszcze błądzę to teraz stałam się na tyle silna, że umiem asertywnie osądzić kim chce być,co chce robić (choć nadal szukam i próbuje) i czy moje wybory są zgodne z tym co ja czuje, a nie tym czym wmawiano mi w dzieciństwie,przez społeczeństwo czy media.





      I dopiero zrozumiałam, że w byciu fit czy w ogóle w życiu nie jest najważniejsza dieta czy trening,najpierw psychikę i duszę trzeba doprowadzić do porządku, by móc podjąć kolejne kroki w dążeniu do celu. 


      Kiedy to jest zaburzone wtedy motamy się między schematami narzuconymi z góry,stajemy się kimś kogo chcą widzieć inni,kogoś kim ''trzeba'' być, ale to jest droga donikąd. Każdy tak naprawdę jest zmanipulowany przez rodzinę,znajomych,internet czy jeszcze inne czynniki, ale jeśli wyrwie się z tej próżni wtedy zacznie żyć i odnajdzie to co najważniejsze: Siebie.

      Może wydaje się, że nagle doznałam olśnienia i już jestem naprowadzona na dobrą drogę,ale to nie o to chodzi. Życie nie jest pasmem sukcesów i ciągłego szczęścia, ale tym, że mimo cierpienia akceptujemy je i działamy, by je zminimalizować,a nie wyrzucić.By odczytać dane przesłanie i zastanowić się co obecna sytuacja ma Nam pokazać.


      Dopiero przechodząc przez piekło dostrzeżesz jak dobrze smakuje niebo. Bo życie to droga między niebem, a piekłem, ale od Ciebie zależy czy w chwili zwątpienia wstaniesz i z uniesioną głową mimo łez i bólu będziesz kroczyć dalej,czy zamkniesz się w pustym bunkrze gdzie oddalasz się od tego co nazywa się życiem i od samej/samego siebie pędząc za tłumem i modą. Od Ciebie zależy co wybierzesz.


       

      ''Świat nie jest idealny i my go takim nie uczynimy,musisz dbać by było Ci dobrze nawet jak zaliczysz parę potknięć.'' 





       

      Czasem miałam wrażenie, że słucham ślepo innych zamiast skupić się na tym czego sama chcę. Oczywiście wsparcie,pomoc,rady osoby bardziej doświadczonej mogą być bardzo pomocne jednak wiem, że w większości trzeba działać według tego co się czuje,według własnej intuicji, ale tylko wtedy jeśli psychika jest zdrowa,jeśli człowiek czuje się świadomy. Ja dzięki terapii,medytacji i nauce psychologi,neurologii i tajnikach ludzkiego umysłu oraz zgłębieniu wiedzy psychodietetyka,dietetyka i trenera coraz lepiej zdaje sobie z tego sprawę. 

      Myślisz, że musisz się tego nauczyć, by umieć żyć? Nie. Musisz po prostu być świadoma/y tego czego Ty chcesz i działać według własnego głosu. Może będą to decyzje błędne,ale będą Twoje i dopiero wtedy możesz powiedzieć, że jest to TWOJE życie, a nie życie zlepione z czyichś upodobań,oczekiwań czy ambicji. Nie będziesz mógł obwinić kogoś za swoje decyzje,a tego często się obawiamy,że jeśli coś nie wyjdzie to poczujemy żal i rozczarowanie,ale o to właśnie chodzi,by CZUĆ. Nie tylko radość i szczęście,ale ból i rozczarowanie. Oba te stany są ze sobą kompletnie połączone i jedno bez drugiego istnieć nie może.


      Nie możesz się bać. Nie możesz ciągle uciekać. Weź życie w swoje ręce i po prostu żyj. Gdy przyjdzie chwila, że będziesz chciał wszystko rzucić w cholerę tak właśnie zrób,bo uwierz, że za jakiś czas przyjdzie siła ,którą pomoże Ci kroczyć dalej.Czasem zamiast ''piłować wióry'' warto zrobić krok w tył i spojrzeć z innej perspektywy by za jakiś czas zrobić dwa kroki w przód. 


      Nie chowaj się,przyjmuj wszystko co dostajesz i dziękuj za to. Błędy są cenną lekcją, które dobrze odebrane i rozegrane dadzą szczęście,spełnienie i działanie.


      Pamiętaj : załamania w procesie zmiany są nieuchronne,ale powinniśmy pamiętać, że ''nieważne, ile razy upadamy, ważne, ile razy się podnosimy''. Porażki powinny nas uczyć,jak unikać ich w przyszłości. Sukces w zmianie zachowań cyklicznych polega na systematycznym spadku proporcji porażek do sukcesów,a nawet jeśli przydarzą się ponownie świat się nie zawali, a my zdobędziemy kolejne cenne doświadczenie i lekcje. 



      Jesteś tylko człowiekiem który ma prawo do błędu i prawo do szczęścia. Masz prawo do wszystkiego czego chcesz bez obwiniania czy karania za jakąkolwiek z rzeczy.




      Co jeśli chodzi o kwestię odżywiania?Pamiętam jak w pewnym momencie płakałam, bo już sama nie wiedziałam co jest dobre,co robić i jak jeść.


      Przykład: jedni wmawiali mi, że otręby są złe bo zagrażają wchłanianiu witamin ,inni za to chwalili ich super właściwości,a ja jak dziecko we mgle zmanipulowana ludźmi z ''doświadczeniem'' nie wiedziałam komu wierzyć i dopiero teraz jak wsłuchuje się w siebie wiem, że jeśli będę chciała to zjem te cholerne otręby, a jeśli zauważę, że mój organizm źle na nie reaguje , to wyrzucę je do kosza.


      Tutaj musisz się wczuć w siebie i sprawdzać po czym czujesz dłużej sytość,co wywołuje u Ciebie złe dolegliwości. Ja np. też kombinowałam i pytałam kogoś o rady,ale nikt nie wie tego jak działa nasz organizm i czego potrzebuje. Np. jedni pisali mi, że po ziemniakach czują długo sytość gdzie u mnie to nie działało. To samo płatki czy owoce na śniadanie się u mnie nie sprawdzają więc nie będę ich jeść tylko dlatego, że ktoś napisał, że to dobre. To co dobre dla Nas wiemy tylko my sami i tym się kieruje.


      Diety low carb,ckd,oxy,high carb,post i jeszcze wiele innych, które wypróbowałam, bo przecież każda z nich jest taka super, doprowadziły do tego, że mój organizm był w szoku. Odbieranie mu jednego ze składników prowadziło do tego, że jak wprowadzałam go ponownie odzwyczajony odrzucał go i wywoływał problemy trawienne. Dopiero jak dałam sobie czas i jadłam zbilansowanie ,wprowadzałam powoli wszystkie produkty organizm zatrybił i zaczął współpracować. Już nie walczyłam z nim,nie traktowaliśmy się jak wrogów,a zakumplowalismy i gramy teraz w jednej drużynie.


      Po długiej redukcji jaką stosowałam przyszedł czas, że musiałam zregenerować siebie,psychikę,organizm i wejść znów do gry,ale już na innych zasadach. Fakt trochę waga skoczyła (ale temat ED to temat na osobny wpis),wypierałam to i byłam załamana ale wiem ze teraz moje doświadczenie i wiedza jaką zdobyłam i ciągle zdobywam pozwoli mi lepiej to wszystko rozegrać. Powoli małymi krokami osiągnie się więcej niż tymczasowym zrywem.


      Niektórzy pomyślą, że teraz neguje diety. NIE. Ale uważam, że jeśli ktoś nie ma wiedzy jak się za to zabrać i zjada ze zbyt niską kalorycznością czy wykluczenie któregokolwiek składnika to nie wyjdzie z tego nic dobrego.Zaczynając od podstaw z czasem można manipulować makroskładnikami, ale nie polecam tego osobom które nie maja pojęcia jak to robić, bo mogą zrobić sobie poważne kuku tak jak zrobiłam to ja (wykluczanie któregokolwiek składnika węglowodanów czy tłuszczy prędzej czy później się odezwie, bo organizm to mądra maszyna, która zniesie wiele, ale i wiele zapamięta i upomni się o swoje).


      Następnym etapem jest wypróbowanie różnych możliwych rozwiązań. Po okresie prób wiemy, które zmiany są dla nas możliwe, łatwiejsze, a które są trudniejsze lub niewykonalne. Dopiero wtedy możemy podjąć decyzje o wprowadzeniu zmiany.Dopiero po wykształceniu i zautomatyzowaniu nowych schematów behawioralnych przystępujemy do działania.




      •  

      Wracając do wiedzy którą zdobywam to tak,zrobiłam kilka kursów (chociaż nadal uważam, że papier to nic w porównaniu z tym co jest w głowie,to było to fajnym doświadczeniem). Myślisz po co mi to? Czy aby iść w tym zawodzie? 


      Szczerze? Obecnie nie,ale zrobiłam to, bo chciałam,bo interesuje mnie to i uważałam to za fajne event. Zrobiłam to głównie po to, by być bardziej świadoma stanów w jakich się znajdowałam,by już nie prosić kogoś o rady,bym nie musiała za każdym razem szukać wiedzy u innych, a sama nauczyć się jak działa organizm,psychika i wszystko co z tym związane,by lepiej móc zająć się samą sobą i wiedzieć jak teraz rozegrać wszystko tak by zrobić to z głową (nie,to wcale nie oznacza, że nie robię błędów,robię,ale teraz inaczej na nie patrzę i inaczej działam w ich niwelowaniu ,ale wiem też, że żadna wiedza nie pokaże tego co pokaże Nasz organizm,który sam wie co dla niego najlepsze)


      Bo tak, mogę być trenerem personalnym,trenerem kulturystyki, psychodietetykiem dla siebie i pasji,z zawodu detektywem,z zamiłowania psychologiem,a w głębi duszy poetą i filozofem. Z uśmiechem na twarzy śpiewać wprawiając się w rytm tańca by za chwilę wyciszyć umysł podczas medytacji.

      Bo to właśnie ja. Kochająca wyzwania i ciesząca się życiem optymistka która, aby odkryć siebie musiała przejść przez piekło, które tylko w myślach takim było,a w rzeczywistości okazało się niebem ukrytym w głębi jej duszy. 


      Uświadomiłam sobie jak ciało,dusza i umysł to jedna harmonijna rzecz, którą połączyła się w całość po latach błądzenia.I choć niektóre elementy czekają jeszcze na odnalezienie i sklejenie to MOJA układanka jest już w prawie kompletna,ale nie spoczywam na laurach i ruszam dalej,doświadczać,czuć i czerpać to co ważne i potrzebne. I choć wiem, że w życiu problemy i wyboje są nieuniknione to teraz wiem jak je przyjmować, by mnie nie zniszczyły, a budowały coraz silniejszą. Bo życie jest piękne tylko trzeba otworzyć to co chowasz i przestać się bać.


      Będąc sobą ,będąc świadomą osobą masz wszystko.







      Tak więc Nowy Rok który jest tylko namiastką wprowadzającą do zmian,bo postanowienia nie są ważne kiedy zostaną wprowadzone, ale jak my do nich podejdziemy. Czy to będzie 1 styczeń czy 15 luty zawsze jest dobry czas na działanie:) Mimo to niech ta ''pierwsza'' kartka będzie tylko kolejnym krokiem do kroku naprzód.




      I na koniec kilka słów (bo ja zwykle się rozpisałam,chociaż starałam się streszczać:) które są dla mnie bardzo ważne:


      ''Po pros­tu walcz... I nig­dy się nie pod­da­waj, wal­cz o to na czym Ci zależy, a gdy pad­niesz to pow­stań za­miast rezygnować. Gdy widzisz że ktoś upa­da to wesprzyj go bo jeśli Ty upadniesz to nikt nie po­da Ci ręki. Za­nim zos­ta­niesz bohate­rem, za­liczysz nie jedną porażkę. I w tym tkwi sek­ret zwycięstwa. Za­nim coś zdobędziesz, nie pod­da­waj się. Choćby Twój świat się wa­lił. Wyj­dziesz na prostą. Nig­dy nie pod­da­waj się życiu, pozwól, aby ono pod­porządko­wało się Tobie.''


      A czasem wystarczy dać działać ''losowi'',by wszystko działo się swoim tokiem. Zamiast stresować się i denerwować czymś co nie wyszło,czy tkwić w przeszłości lub przyszłości wrzuć na luz i ŻYJ TU I TERAZ :)








      Wasza Setterka. Namaste.
      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...