sobota, 3 stycznia 2015

Odnajdując siebie.


Jestem znów i znów żyje. W nieco innym wydaniu to całkowicie oryginalnym i własnym. Odnalazłam siebie i choć jeszcze nie całkiem, to już prawie w całości:)


Chcąc zacząć ten post myślałam jak najtreściwiej go przedstawić, by nie wyszedł z tego poemat a zarazem przekazać co działo się u mnie podczas tej nieobecności i tak znalazłam na pewnym blogu kawałek historii który doskonale wpisał się w moje odczucia:


''Do niedawna udawałam kogoś kim nie jestem, każdego ranka zakładałam maskę na twarz, ponieważ bałam się, że ludzie mnie nie zaakceptują, nie polubią , maska była moja zbroją, żeby przypadkiem nikt mnie nie zranił. Zależnie od środowiska, towarzystwa i pory dnia byłam różnymi osobami aż w końcu przyszedł dzień kiedy byłam po prostu zmęczona udawaniem, zmienianiem osobowości, żeby przypodobać się wszystkim i każdemu z osobna, byłam zmęczona, bo już sama nie wiedziałam kim jestem i jak wyglądam naprawdę, kiedy zdejmę te wszystkie maski. Dlatego postanowiłam zakopać je głęboko i pokazać światu moją prawdziwą osobowość. Przy okazji zmiany otoczenia rozpoczęłam nowy rozdział w swoim życiu, z moim prawdziwym ja i okazało się, że ludzie lubią mnie właśnie taką jaka jestem! Już nie muszę udawać, jestem szczera z ludźmi. Jestem szczera sama ze sobą!''


I na tym mogłabym zakończyć, ale chciałabym dodać coś od siebie, by jeszcze bardziej zobrazować co działo się gdy mnie ''nie było''.


Im bardziej siedziałam w Internecie i im więcej ''chłonęłam'' tym bardziej oddalałam się od siebie. Dlaczego? Podświadomie, a czasem może i świadomie widząc co robią inni chciałam być taka jak oni czasem i lepsza. Próbowałam diet,treningów czy stylu życia kogoś kogo nawet nie znałam. Myślałam, że to co dla kogoś jest dobre będzie dobre dla mnie i w ten sposób nie byłam sobą, a marionetką, która wzorowała się i kształtowała na kogoś kto był jej całkiem obcy,na kogoś kogo od niej wymagano,kogoś kim ''musiała'', ale nie koniecznie chciała być,aż pewnego dnia stanęłam przed lustrem i zastanawiałam się kim jest ta osoba którą widzę? Te oczy niby były takie same,ale było w nich coś czego nie mogłam zidentyfikować. Zmęczenie,ból,zasłona? Czułam się obca,zimna i kompletnie nie znałam osoby którą wtedy byłam.


Media,rodzice,znajomi,wszyscy oni wywierali presje która w pewnym momencie zniszczyła to co najpiękniejsze... Prawdziwą mnie. Wiele czasu zajęło mi, aby znaleźć siebie i chociaż jeszcze błądzę to teraz stałam się na tyle silna, że umiem asertywnie osądzić kim chce być,co chce robić (choć nadal szukam i próbuje) i czy moje wybory są zgodne z tym co ja czuje, a nie tym czym wmawiano mi w dzieciństwie,przez społeczeństwo czy media.





I dopiero zrozumiałam, że w byciu fit czy w ogóle w życiu nie jest najważniejsza dieta czy trening,najpierw psychikę i duszę trzeba doprowadzić do porządku, by móc podjąć kolejne kroki w dążeniu do celu. 


Kiedy to jest zaburzone wtedy motamy się między schematami narzuconymi z góry,stajemy się kimś kogo chcą widzieć inni,kogoś kim ''trzeba'' być, ale to jest droga donikąd. Każdy tak naprawdę jest zmanipulowany przez rodzinę,znajomych,internet czy jeszcze inne czynniki, ale jeśli wyrwie się z tej próżni wtedy zacznie żyć i odnajdzie to co najważniejsze: Siebie.

Może wydaje się, że nagle doznałam olśnienia i już jestem naprowadzona na dobrą drogę,ale to nie o to chodzi. Życie nie jest pasmem sukcesów i ciągłego szczęścia, ale tym, że mimo cierpienia akceptujemy je i działamy, by je zminimalizować,a nie wyrzucić.By odczytać dane przesłanie i zastanowić się co obecna sytuacja ma Nam pokazać.


Dopiero przechodząc przez piekło dostrzeżesz jak dobrze smakuje niebo. Bo życie to droga między niebem, a piekłem, ale od Ciebie zależy czy w chwili zwątpienia wstaniesz i z uniesioną głową mimo łez i bólu będziesz kroczyć dalej,czy zamkniesz się w pustym bunkrze gdzie oddalasz się od tego co nazywa się życiem i od samej/samego siebie pędząc za tłumem i modą. Od Ciebie zależy co wybierzesz.


 

''Świat nie jest idealny i my go takim nie uczynimy,musisz dbać by było Ci dobrze nawet jak zaliczysz parę potknięć.'' 





 

Czasem miałam wrażenie, że słucham ślepo innych zamiast skupić się na tym czego sama chcę. Oczywiście wsparcie,pomoc,rady osoby bardziej doświadczonej mogą być bardzo pomocne jednak wiem, że w większości trzeba działać według tego co się czuje,według własnej intuicji, ale tylko wtedy jeśli psychika jest zdrowa,jeśli człowiek czuje się świadomy. Ja dzięki terapii,medytacji i nauce psychologi,neurologii i tajnikach ludzkiego umysłu oraz zgłębieniu wiedzy psychodietetyka,dietetyka i trenera coraz lepiej zdaje sobie z tego sprawę. 

Myślisz, że musisz się tego nauczyć, by umieć żyć? Nie. Musisz po prostu być świadoma/y tego czego Ty chcesz i działać według własnego głosu. Może będą to decyzje błędne,ale będą Twoje i dopiero wtedy możesz powiedzieć, że jest to TWOJE życie, a nie życie zlepione z czyichś upodobań,oczekiwań czy ambicji. Nie będziesz mógł obwinić kogoś za swoje decyzje,a tego często się obawiamy,że jeśli coś nie wyjdzie to poczujemy żal i rozczarowanie,ale o to właśnie chodzi,by CZUĆ. Nie tylko radość i szczęście,ale ból i rozczarowanie. Oba te stany są ze sobą kompletnie połączone i jedno bez drugiego istnieć nie może.


Nie możesz się bać. Nie możesz ciągle uciekać. Weź życie w swoje ręce i po prostu żyj. Gdy przyjdzie chwila, że będziesz chciał wszystko rzucić w cholerę tak właśnie zrób,bo uwierz, że za jakiś czas przyjdzie siła ,którą pomoże Ci kroczyć dalej.Czasem zamiast ''piłować wióry'' warto zrobić krok w tył i spojrzeć z innej perspektywy by za jakiś czas zrobić dwa kroki w przód. 


Nie chowaj się,przyjmuj wszystko co dostajesz i dziękuj za to. Błędy są cenną lekcją, które dobrze odebrane i rozegrane dadzą szczęście,spełnienie i działanie.


Pamiętaj : załamania w procesie zmiany są nieuchronne,ale powinniśmy pamiętać, że ''nieważne, ile razy upadamy, ważne, ile razy się podnosimy''. Porażki powinny nas uczyć,jak unikać ich w przyszłości. Sukces w zmianie zachowań cyklicznych polega na systematycznym spadku proporcji porażek do sukcesów,a nawet jeśli przydarzą się ponownie świat się nie zawali, a my zdobędziemy kolejne cenne doświadczenie i lekcje. 



Jesteś tylko człowiekiem który ma prawo do błędu i prawo do szczęścia. Masz prawo do wszystkiego czego chcesz bez obwiniania czy karania za jakąkolwiek z rzeczy.




Co jeśli chodzi o kwestię odżywiania?Pamiętam jak w pewnym momencie płakałam, bo już sama nie wiedziałam co jest dobre,co robić i jak jeść.


Przykład: jedni wmawiali mi, że otręby są złe bo zagrażają wchłanianiu witamin ,inni za to chwalili ich super właściwości,a ja jak dziecko we mgle zmanipulowana ludźmi z ''doświadczeniem'' nie wiedziałam komu wierzyć i dopiero teraz jak wsłuchuje się w siebie wiem, że jeśli będę chciała to zjem te cholerne otręby, a jeśli zauważę, że mój organizm źle na nie reaguje , to wyrzucę je do kosza.


Tutaj musisz się wczuć w siebie i sprawdzać po czym czujesz dłużej sytość,co wywołuje u Ciebie złe dolegliwości. Ja np. też kombinowałam i pytałam kogoś o rady,ale nikt nie wie tego jak działa nasz organizm i czego potrzebuje. Np. jedni pisali mi, że po ziemniakach czują długo sytość gdzie u mnie to nie działało. To samo płatki czy owoce na śniadanie się u mnie nie sprawdzają więc nie będę ich jeść tylko dlatego, że ktoś napisał, że to dobre. To co dobre dla Nas wiemy tylko my sami i tym się kieruje.


Diety low carb,ckd,oxy,high carb,post i jeszcze wiele innych, które wypróbowałam, bo przecież każda z nich jest taka super, doprowadziły do tego, że mój organizm był w szoku. Odbieranie mu jednego ze składników prowadziło do tego, że jak wprowadzałam go ponownie odzwyczajony odrzucał go i wywoływał problemy trawienne. Dopiero jak dałam sobie czas i jadłam zbilansowanie ,wprowadzałam powoli wszystkie produkty organizm zatrybił i zaczął współpracować. Już nie walczyłam z nim,nie traktowaliśmy się jak wrogów,a zakumplowalismy i gramy teraz w jednej drużynie.


Po długiej redukcji jaką stosowałam przyszedł czas, że musiałam zregenerować siebie,psychikę,organizm i wejść znów do gry,ale już na innych zasadach. Fakt trochę waga skoczyła (ale temat ED to temat na osobny wpis),wypierałam to i byłam załamana ale wiem ze teraz moje doświadczenie i wiedza jaką zdobyłam i ciągle zdobywam pozwoli mi lepiej to wszystko rozegrać. Powoli małymi krokami osiągnie się więcej niż tymczasowym zrywem.


Niektórzy pomyślą, że teraz neguje diety. NIE. Ale uważam, że jeśli ktoś nie ma wiedzy jak się za to zabrać i zjada ze zbyt niską kalorycznością czy wykluczenie któregokolwiek składnika to nie wyjdzie z tego nic dobrego.Zaczynając od podstaw z czasem można manipulować makroskładnikami, ale nie polecam tego osobom które nie maja pojęcia jak to robić, bo mogą zrobić sobie poważne kuku tak jak zrobiłam to ja (wykluczanie któregokolwiek składnika węglowodanów czy tłuszczy prędzej czy później się odezwie, bo organizm to mądra maszyna, która zniesie wiele, ale i wiele zapamięta i upomni się o swoje).


Następnym etapem jest wypróbowanie różnych możliwych rozwiązań. Po okresie prób wiemy, które zmiany są dla nas możliwe, łatwiejsze, a które są trudniejsze lub niewykonalne. Dopiero wtedy możemy podjąć decyzje o wprowadzeniu zmiany.Dopiero po wykształceniu i zautomatyzowaniu nowych schematów behawioralnych przystępujemy do działania.




  •  

Wracając do wiedzy którą zdobywam to tak,zrobiłam kilka kursów (chociaż nadal uważam, że papier to nic w porównaniu z tym co jest w głowie,to było to fajnym doświadczeniem). Myślisz po co mi to? Czy aby iść w tym zawodzie? 


Szczerze? Obecnie nie,ale zrobiłam to, bo chciałam,bo interesuje mnie to i uważałam to za fajne event. Zrobiłam to głównie po to, by być bardziej świadoma stanów w jakich się znajdowałam,by już nie prosić kogoś o rady,bym nie musiała za każdym razem szukać wiedzy u innych, a sama nauczyć się jak działa organizm,psychika i wszystko co z tym związane,by lepiej móc zająć się samą sobą i wiedzieć jak teraz rozegrać wszystko tak by zrobić to z głową (nie,to wcale nie oznacza, że nie robię błędów,robię,ale teraz inaczej na nie patrzę i inaczej działam w ich niwelowaniu ,ale wiem też, że żadna wiedza nie pokaże tego co pokaże Nasz organizm,który sam wie co dla niego najlepsze)


Bo tak, mogę być trenerem personalnym,trenerem kulturystyki, psychodietetykiem dla siebie i pasji,z zawodu detektywem,z zamiłowania psychologiem,a w głębi duszy poetą i filozofem. Z uśmiechem na twarzy śpiewać wprawiając się w rytm tańca by za chwilę wyciszyć umysł podczas medytacji.

Bo to właśnie ja. Kochająca wyzwania i ciesząca się życiem optymistka która, aby odkryć siebie musiała przejść przez piekło, które tylko w myślach takim było,a w rzeczywistości okazało się niebem ukrytym w głębi jej duszy. 


Uświadomiłam sobie jak ciało,dusza i umysł to jedna harmonijna rzecz, którą połączyła się w całość po latach błądzenia.I choć niektóre elementy czekają jeszcze na odnalezienie i sklejenie to MOJA układanka jest już w prawie kompletna,ale nie spoczywam na laurach i ruszam dalej,doświadczać,czuć i czerpać to co ważne i potrzebne. I choć wiem, że w życiu problemy i wyboje są nieuniknione to teraz wiem jak je przyjmować, by mnie nie zniszczyły, a budowały coraz silniejszą. Bo życie jest piękne tylko trzeba otworzyć to co chowasz i przestać się bać.


Będąc sobą ,będąc świadomą osobą masz wszystko.







Tak więc Nowy Rok który jest tylko namiastką wprowadzającą do zmian,bo postanowienia nie są ważne kiedy zostaną wprowadzone, ale jak my do nich podejdziemy. Czy to będzie 1 styczeń czy 15 luty zawsze jest dobry czas na działanie:) Mimo to niech ta ''pierwsza'' kartka będzie tylko kolejnym krokiem do kroku naprzód.




I na koniec kilka słów (bo ja zwykle się rozpisałam,chociaż starałam się streszczać:) które są dla mnie bardzo ważne:


''Po pros­tu walcz... I nig­dy się nie pod­da­waj, wal­cz o to na czym Ci zależy, a gdy pad­niesz to pow­stań za­miast rezygnować. Gdy widzisz że ktoś upa­da to wesprzyj go bo jeśli Ty upadniesz to nikt nie po­da Ci ręki. Za­nim zos­ta­niesz bohate­rem, za­liczysz nie jedną porażkę. I w tym tkwi sek­ret zwycięstwa. Za­nim coś zdobędziesz, nie pod­da­waj się. Choćby Twój świat się wa­lił. Wyj­dziesz na prostą. Nig­dy nie pod­da­waj się życiu, pozwól, aby ono pod­porządko­wało się Tobie.''


A czasem wystarczy dać działać ''losowi'',by wszystko działo się swoim tokiem. Zamiast stresować się i denerwować czymś co nie wyszło,czy tkwić w przeszłości lub przyszłości wrzuć na luz i ŻYJ TU I TERAZ :)








Wasza Setterka. Namaste.

41 komentarzy:

  1. Kochana! Nawet nie wiesz jaki uśmiech wywołałaś na mojej twarzy jak zobaczyłam ten wpis i że postanowiłaś wrócić do blogowania! Twój blog od początku należał do jednych z moich ulubionych i bardzo mi Ciebie brakowało :) Niezwykle się cieszę, że w końcu odnalazłaś siebie. Masz świętą rację. Najważniejsza jest psychika, a nie dieta czy treningi. Wydaje mi się, że każdy dopiero z czasem do tego dochodzi. Również przechodziłam przez to, że chciałam się upodobnić do innych, goniłam za jakimiś dziwnymi dietami czy treningami, chociaż wcale mi to nie odpowiadało. Było to jeszcze zanim założyłam bloga. Jednak i ja odnalazłam w końcu siebie i sens w tym wszystkim, co robię. Życzę Ci Piękna dużo radości i abyś już zawsze pozostała tylko SOBĄ! :) Wracaj do blogosfery małymi kroczkami. Ja będę cierpliwie wypatrywać nowych wpisów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że zostałam mile przywitana:) Mi również brakowało osób z którymi złapałam dobry kontakt m.in. oczywiście Ciebie:) Twój optymizm bardzo się przyda:)

      Usuń
  2. Fajnie jest zrobić mediom na przekór i pokazać siebie. Wiesz, że życzę Ci dużo siły i jeśli potrzebujesz słowa otrzeźwienia, pisz śmiało. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja:) Oczywiście z mojej strony także to samo kieruję do Ciebie:)

      Usuń
  3. Sama nie rozumiem czemu my sami krzywdzimy siebie. Stawiamy sobie bariery, wmawiamy sobie różne rzeczy i zamykamy się w swoim nieszczęściu obwiniając wokoło innych. Sama przez niektóre etapy przechodziłam i rozmawiałyśmy wiele razy, pisałyśmy maile i ja tam byłam w 100% szczera. Nie wiem kim Ty byłaś wtedy, ale miło że wróciłaś i mam nadzieję, że Cię w końcu poznam.
    Sama powtarzam, że słuchanie swojego organizmu i swoich odczuć, dodając do tego szczyptę zdrowego egoizmu daje szczęście i równowagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czasem się gubimy by poznać prawdziwy smak życia.
      Podczas rozmów z Tobą czy innymi blogerami zawsze pisałam całkowicie szczerze i to nie tak że wtedy pisałam jako ''ktoś inny'' po prostu zbyt często w tamtym okresie byłam zagubiona i negatywnie nastawiona co chyba widziałaś?Wiem że każdemu mogą zdarzyć się gorsze chwile,ale u mnie wtedy było to zbyt często.


      Zawsze tu byłam,w sobie,tylko potrzebowałam czasu aby się ''odrodzić'' i odnaleźć to co istotne. To nie jest jakaś diametralna transformacja,bo szczerze dla innych może być nawet nie widoczna podczas rozmowy czy pisania,ale najważniejsze że we mnie stało się coś innego i to dla mnie ta zmiana jest zauważalna i odczuwalna,dla innych może być niewidoczna:)

      Także kochana Agnes już mnie znasz,ale teraz zobaczysz i poznasz mnie jeszcze lepiej w trochę ''ulepszonej'' wersji mentalnej,duchowej i psychicznej:)

      Usuń
    2. Cieszę się, bo czekałam na Ciebie :*

      Usuń
    3. Cieszę się że czekałaś:*

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że znów Cię będę mogła czytać, bo jesteś jedną z tych Dziewczyn, które zmotywowały mnie do zmiany. Jeszcze bardziej się cieszę, że w końcu odnalazłaś siebie, bo to jest właśnie w życiu najważniejsze - bycie sobą i kochanie siebie, właśnie nie tych masek, nie tego co inni chcą zobaczyć, tylko po prostu siebie. Ja do tego ciągle dążę, ciągle stawiam małe kroki, czasem jest trudno, jestem w dole, ale po to żeby potem powstać ze zdwojoną siłą. To co siedzi nam w głowie/duszy/sercu/jak kto woli - to jest najważniejsze. A nie to co zjemy na śniadanie i czy wykonaliśmy trening.
    Powodzenia w dalszym odkrywaniu siebie i w powrocie do Nas.
    Jeszcze raz - ogromnie się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich słów warto było wrócić:) Strasznie się cieszę że mogłam komuś pomóc i mam nadzieję że jeszcze nie jednej osobie pomogę.

      Dziękuję za ciepłe przywitanie:)

      Usuń
  5. Noo nareszcie już jesteś Kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że znów tu jesteś:)
    Muszę przyznać, że martwiłam się o Ciebie ale w głębi duszy czułam, że potrzebujesz właśnie czasu sama ze sobą i nikt Ci nie pomoże jak Ty sama. Będę trzymać kciuki za to, żebyś całkiem poskładała się w całość i cieszyła się życiem:)
    I pamiętaj, "tylko martwa ryba płynie z prądem" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak mi o tym pisałaś,a ja nie wierzyłam. Musiało jednak minąć trochę czasu bym pewne rzeczy mogła uświadomić sobie sama bo nic ani nikt by mi tego nie przetłumaczył. Wiem że z czasem układanka całkiem się ułoży,małymi krokami :)

      Lubię Twoje cytaty i kolejny do kolekcji zapisuję:) Pamiętasz jak pisałaś ''cierpliwość to drzewo które ma gorzkie korzenie,ale daje słodkie owoce'' ? Często sobie je czytałam:)

      Usuń
    2. Hehe no ładnie, nawet nie wiedziałam, że to o drzewie też Ci wspominałam:) Jeden z moich ulubionych.
      Mam jeszcze parę w rękawie, pewnie jeszcze nieraz jakimś zarzucę ;)

      Usuń
    3. No widzisz:) Może wydasz książkę?:D Wtedy miałabym wszystkie pod ręką:)

      Usuń
  7. Jeju, w końcu! :) Już Ci pisałam, że strasznie się cieszę, ale muszę to raz jeszcze powtórzyć. STRASZNIE SIĘ CIESZĘ!!! :) Nie tylko z tego, że wróciłaś, ale przede wszystkim dlatgo, że wróciłaś jako TY - ta prawdziwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że spotkało mnie miłe przywitanie bo spodziewałam się raczej hejtów z racji nieco ''innego'' poglądu niż te promowane przez co niektóre strony w sieci:) Ale widzieć tak ciepłe słowa od razu człowiekowi cieplej na serduchu:) :*

      Usuń
  8. Setterko, cieszę się bardzo, że wróciłaś!
    Cieszę się, że będziesz znowu blogować. Nawet nie wiesz jaki uśmiech na twarzy wywołał Twój wpis. :)
    Cieszę się również, że się odnalazłaś. :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie że wróciłaś, czytałam posta i w pewnym momencie dotarło do mnie jak bardzo się napinałam w pogani za tym co maja i jak wyglądają inni, bo ja też tak chce, to masakrycznie przytłaczające, dociera do mnie jak bardzo jestem zagubiona w tym wszystkim, mam w głowie tysiąc myśli, czas je uporządkować i przy okazji siebie- tak jak Ty. Fajnie że jesteś i odnalazłaś się :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach niestety wiele osób gubi się i goni za tłumem. Choć wiedziałam to już dawno dopiero ostatnie miesiące odcięcia od tego dały mi do myślenia i tak naprawdę zrozumiałam co jest ważne a co ważniejsze i że jeśli będziemy zgodni ze sobą będziemy wiedzieli co robić:)


      Wiedz że u Ciebie to zagubienie jest dobrym znakiem. To sygnał że niebawem nadejdą dobre czasy:)

      Usuń
  10. Dobrze, ze wrocilas :). Czekalam <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak fajnie, że wróciłaś :) Miło Cię widzieć znowu. Cieszę się, że jest już u Ciebie lepiej i powoli odnajdujesz samą siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że zostałam mile przywitana:) Dziękuje:)

      Usuń
  12. Super, wreszcie mega extra się ciesze:) Zrozumiałaś wreszcie wszystko!!!!!!!!! wiedziałam, że tak w końcu będzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :* Może nie wszystko,ale ciągle się uczę:) Jednak miałaś rację że ani Ty ani nikt inny nie przetłumaczy mi tego co powinnam zrozumieć sama:)

      Usuń
    2. Spokojnie nie wszystko na raz:) Ja też się uczę i uczyć będę jeszcze przez całe życie. Czekam na kolejne wpisy:)

      Usuń
  13. Gratuluję fajnego, zdrowego podejścia do wielu spraw :) Cieszę się razem z Tobą, że wiesz, że najważniejsze, to słuchać siebie!

    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych!
    www.kararinaa.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny pierwszy post po powrocie. Jeszcze długa droga przed Tobą, ale o wiele więcej masz już za sobą. Podoba mi się Twoja zmiana. Oby tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje sobie z tego sprawę,ale już nie boję się tej drogi tak jak wcześniej:) Masz rację,wiele już za mną ale i wiele przede mną i ze zdobytym doświadczeniem podejmuje wyzwanie od życia i kroczę naprzód:)

      Usuń
  15. Cieszymy się, że w końcu wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się cieszę z pozytywnego przywitania:)

      Usuń
  16. Nie wiem jakim cudem umknął mi ten post :) Cieszę się ogromnie, cieszę się, że jesteś i że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dobry tekst, obecnie bardzo mi bliski. Uczę się powoli zdrowego egoizmu, którego ostatnio praktycznie nie miałam.
    Wiedziałam, że wrócisz :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Och, ale świetnie, że jesteś już z nami. W głębi duszy wiedziałam, że wrócisz, ale nie chciałam Cię napastować wiadomościami. Cieszę się niezmiernie, że wkroczyłaś w końcu na dobrą drogę. Widać nawet po sposobie pisania, że idziesz w dobrym kierunku :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Długi wpis, ale jakże ważny i dojrzały. Brawo za "świeże spojrzenie" i odwagę głębokich zmian!

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny wpis <3
    Miałam kiedyś bloga o "byciu fit" i też czułam tą presję, pisałam posty, "bo tak trzeba, bo mam bloga, to pisać muszę", chciałam dorównywać innym i w efekcie usunęłam tego bloga, bo stwierdziłam, że muszę postawić na siebie i wyleczyć się do końca z ED. Bardzo pomogły mi w tym moje studia i otoczenie, w którym się znalazłam. Dziś jestem innym człowiekiem. Znów mam bloga, którego prowadzę z moją najlepszą przyjaciółką- moją siostrą i robimy to dla zabawy, z czystej przyjemności, a nie żeby zaimponować innym fit blogerom. Dlatego wiem, jak się wtedy czułaś. To trochę, jakbym czytała o sobie. Serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

Wszelkie opinie są bardzo pomocne w prowadzeniu bloga :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...